|
Czy monitorowanie miast zwiększa bezpieczeństwo? |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
niedziela, 20 czerwca 2010 13:50 |
|
Coraz więcej kamer, fotoradarów, czujników i innych urządzeń
monitorujących pojawia się na ulicach miast.
Monitoring zwiększa bezpieczeństwo? Oczywiście ten temat tradycyjnie wiąże się z prywatnością i (coraz częściej) z ochroną danych osobowych. Kamery wprowadza się w intencji zwiększenia bezpieczeństwa obywateli. Czy jest tak, że setki kamer zwiększają to bezpieczeństwo? Aby się o tym przekonać trzeba sięgnąć do "twardych" badań. Problem w tym, że niewiele się ich jeszcze robi.
Zadania monitoringu są 3: - prewencja - złapanie na gorącym uczynku - podczas przestępstwa - pomoc dowodowa w czasie procesu
O ile (nie oszukujmy się), kamery już nie pełnią funkcji prewencyjnej - są zbyt pospolite i mało widoczne, to jako pomoc dowodowa sprawdzają się dobrze. Ale to już musztarda po obiedzie - zabitemu żadna radość, że są dowody. Pozostaje najbardziej potrzebny funkcja informacyjna o przestępstwie. Ale tak samo jak komputer, to nie system informatyczny, tak samo kamera, to nie system nadzoru wizyjnego. Do całości potrzebne jest centrum z wystarczającą obsadą ludzka, czyli nie 30 monitorów na jedna osobę, a 6-7 monitorów na jedną osobę i 2-3 osoby na dyżurze. Dlaczego? Wpatrywanie się w nudną ulicę powoduje, że wpatrujący się po jakimś czasie przestaje zauważać, a czasem też musi pójść do toalety lub po herbatkę. Do tego, żeby system działał dobrze, potrzebne są rozstawione z głową patrole policyjne lub straży miejskiej, żeby w krótkim czasie mogły zareagować. Co z tego, że dyżurny zauważy zdarzenie, jak patrol będzie potrzebował 10-20 minut na dotarcie.
Warto przyjrzeć się temu tematowi w kontekście Euro 2012. |
|
Poprawiony: niedziela, 20 czerwca 2010 14:04 |